środa, 20 stycznia 2021

"Przepis na złotą jesień" poezje Ireny Wandy Niedzielko - wydawnictwo GBP w Ryglicach

 

Drugim wydawnictwem, które pragniemy zareklamować, a który udało się wydać w grudniu 2020 r., jest tomik poezji naszej Krajanki, emerytowanej nauczycielki języka rosyjskiego i polskiego,  pani Ireny Niedzielko pt. „Przepis na złota jesień”. Jest to debiutancki zbór czterdziestu wierszy, z których wszystkie, co należy zaznaczyć,  zostały nagrodzone lub wyróżnione w ogólnopolskich konkursach poetyckich. Grzechem byłoby, gdybyśmy nie docenili takiego talentu, który mamy tuż koło siebie.  Dlatego tym bardziej cieszymy się, że udało się wydać ten tomik… zanim ubiegły nas większe wydawnictwa. Wiersze pani Ireny urzekają prostotą, swojskością, a jednocześnie kunsztem języka. Nie brak w nich humoru i dystansu do siebie i świata, przez co tytułowa jesień życia staje się naprawdę złotą i pogodną. Lektura obowiązkowa na trochę ponure czasy, jakie nad nami zawisły. Miejmy nadzieję, że kiedy już „lody” trochę puszczą miejmy nadzieję, usłyszymy wiersze pani Ireny we własnej interpretacji.

Irena Wanda Niedzielko urodziła się w 1957 r. w Pasiece Otfinowskiej. Jest absolwentką IV LO w Tarnowie, a następnie — filologii rosyjskiej i polskiej WSP/ Akademii Pedagogicznej w Krakowie. W latach 1980 - 1983 pracowała w SP w Joninach, 1983 - 2011 w SP w Zalasowej.  Obecnie mieszka w Zalasowej. W latach 2018 - 2020 zdobyła kilkanaście nagród i wyróżnień w ogólnopolskich konkursach literackich.

M. Zegar


 

wtorek, 22 grudnia 2020

Zarys dziejów Biblioteki Publicznej w Zalasowej - dr Jan Hebda

 

Swoją działalność wydawniczą Gminna Biblioteka Publiczna w Ryglicach zainaugurowała wydaniem w grudniu 2020 r. szkicu historycznego autorstwa dr Jana Hebdy pt. „Zarys dziejów Biblioteki Publicznej w Zalasowej”. Myśl powstania publikacji zrodziła się na jeszcze w 2016 roku z okazji zbliżającego się 60-lecia Biblioteki Publicznej w Zalasowej przypadającego w roku 2017. Dr Jan Hebda,  zgodził się napisać broszurę upamiętniającą dzieje zalasowskiego bibliotekarstwa. Zalasowianin z urodzenia, opisuje w tej niewielkiej, bo ponad sześćdziesięciostronicowej broszurce czasy, które można by nazwać prehistorią zalasowskiego bibliotekarstwa, aż po współczesność. Kreśli również  tło historyczno-społeczne, które pozwoliło się narodzić potrzebie stworzenia w Zalasowej takiej instytucji kultury, jaką jest biblioteka. Wraz z autorem śledzimy losy zalasowkiej placówki, z wszystkimi jej perturbacjami administracyjno – lokalowymi, poprzez zmiany personale, aż po stan dzisiejszy, w którym pozycja Biblioteki w lokalnej społeczności jest mocno ugruntowana.

Pozycja oprócz wstępu zawiera trzy rozdziały. Pierwszy zawiera opis procesu, jaki musiał zajść, by w ogóle można było mówić o potrzebie powstania biblioteki, czyli likwidacja analfabetyzmu. Pierwszeństwo w tym procesie miała instytucja szkoły, a potem gminy. Wcześniej powstały Kasa Reiffeisena,  Kółko Rolnicze oraz OSP. Jak się okazuje pierwsza czytelnia  Towarzystwa Szkoły Ludowej powstała w Zalasowej w 1911 r. i to ten rok należałoby uznać za początek rozpowszechniania czytelnictwa w Zalasowej. Natomiast rok 1957 to rok udokumentowanego w źródłach powstania Biblioteki Gromadzkiej w Zalasowej.

Drugi rozdział o tytule „Od reaktywowania biblioteki do nowej siedziby”  opisuje lata 1957 do 1974, kiedy to nastąpiła zmiana nie tylko siedziby, ale i personalna. Na stanowisku bibliotekarza Henryka Rakoczego zastąpiła Zofia Papuga. 

Trzeci rozdział „Na prostej drodze” dotyczy działalności biblioteki w latach 1974 do 2008, m.in. szerokiej współpracy z Klubem Międzynarodowej Prasy i Książki.

Książka dostępna w naszych placówkach.

M. Zegar


 

piątek, 18 grudnia 2020

"Matki i córki" - Ałbena Grabowska


Prababka, babka, matka i córka zmagają się z przeszłością. Maria podążyła za mężem zesłańcem na Sybir. Sabina była więźniarką obozu koncentracyjnego Ravensbrück, przebywała na bloku, gdzie dokonywano eksperymentów medycznych na kobietach i samotnie wychowywała córkę w PRL-u. Lila żyje z piętnem dziecka niekochanego i uwikłanego w tajemnice. Każda z nich mierzy się z macierzyństwem w innych okolicznościach i dla każdej jest to doświadczenie przełomowe. W domu bez mężczyzn kłębią się sekrety, niewyjaśnione historie opowiadane przez żywych i martwych. Pod wpływem tych opowieści najmłodsza z bohaterek zastanawia się, jakie dziedzictwo przekaże swoim dzieciom. Próbuje poznać przeszłość, ale co chwilę natrafia na mur niedopowiedzeń, kłamstw i przeinaczeń. Czy wystarczy oswoić własną historię, żeby przezwyciężyć strach przed bliskością?


Cztery kobiety, których losy przeplatają się z historią XX wieku. Cztery naznaczone traumą matki. Cztery córki, które borykają się z rodzinną historią i próbują odkryć własne korzenie.


Wielopokoleniowa smutna saga rodzinna, córka, matka , babcia , prababcia. Kobiety skrywające tajemnice i wspomnienia. W momencie śmierci swoich partnerów wymazują ich z pamięci, Umarli z chwilą śmierci. Skrzętnie ukrywały prawdę o swoim życiu, przekazując kolejnym pokoleniom jego zakłamany obraz. Żadna z nich nie miała przyjaciółek, były samotne, nieszczęśliwe, miały tylko siebie i wzajemnie się chroniły. Jednakże we wzajemnych relacjach panował chłód, brak było serdeczności i miłości.

Wszystkie zostały skrzywdzone przez los, co odbiło się na nich samych i kolejnych pokoleniach. Przegrały swoje życie. Były silne, potrafiły radzić sobie w każdych okolicznościach, dostosować się do sytuacji. W ich mieszkaniu nie było żadnych zdjęć z czasów młodości, jak również męskiej części rodziny. Jedno co je bezsprzecznie łączyło, to niechciane dzieci i samotne ich wychowanie. Ważnym problemem poruszonym w powieści jest odpowiedzialność za swoje czyny.


Kolejna książka Ałbeny Grabowskiej o poplątanych ludzkich losach, poszukiwaniu miłości i szczęścia. Polecam.

M.T.


czwartek, 17 grudnia 2020

Kasacja - Remigiusz Mróz

     


 "Kasacja" już od pierwszych stron wciągnęła mnie w świat, w którym nieobliczalność i bezkompromisowość są na porządku dziennym. Od zawsze świat prawniczy kojarzył mi się z siłą, charyzmą i odwagą ludzi, którzy stali się jego częścią. Ludzi, którzy dążą do celu po trupach, którzy dobrze wiedzą czym jest manipulacja, intryga i szemrane typy. Świat, który fascynuje i ekscytuje, a zarazem wysysa wszelkie soki życiowe z każdego, kto w nim przebywa. To świat, który pochłania i uzależnia. Wchodząc w niego, już nigdy nic nie będzie takie, jak dawniej.

Na wstępie od razu zaznaczę, że książka Remigiusza Mroza jest dobrym, polskim thrillerem prawniczym, co nie oznacza, że nie ma wad. Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób ze szczególnym okrucieństwem, co więcej o zamknięcie się z nimi na 10 dni w mieszkaniu. Jego ojciec wynajmuje dla niego jednych z najdroższych prawników w Polsce, jednak on specjalnie się tym nie przejmuje. Myślę, że żaden prawnik nie chce trafić na klienta, który milczy. Nie potwierdza, że zabił. Nie zaprzecza, że nie zabił. I weź tu takiego broń!

Sprawę zlecono, doświadczonej w sprawach beznadziejnych, Joannie Chyłce. Pracuje ona dla jednej z najlepszych, najdroższych i bezwzględnych korporacji prawniczych w Polsce. Nie cofnie się przed niczym, by wygrać. Ma gdzieś swojego klienta, zabił czy nie? Kogo to obchodzi? Liczy się jej reputacja!

Ale czy na pewno można wygrać, gdy ktoś rzuca Ci kłody pod nogi? W dodatku jeśli Twoim pomocnikiem ma być młody aplikant, którego imienia nawet nie możesz zapamiętać...

    Jeżeli chodzi o bohaterów, to cóż mogą o nich napisać zaledwie po jednej części tej sagi? Każdy, kto czytał tę serię, wie, jak trudno jest ich jednoznacznie scharakteryzować, prócz tego, że są oni niezwykli, przebojowi i przebiegli. A w dodatku bardzo pewni swego i w pełni znający własną wartość. Zapewne z biegiem czasu ich obraz będzie dla mnie bardziej klarowny niż teraz.

 DLA mnie książka była bardzo dobra. Świetnie się przy niej bawiłam głównie za sprawą bohaterów. Autor trochę ich przerysował i myślę, że był to celowy zabieg — jak dla mnie — całkowicie udany. Dzięki temu poznajemy cudowną Joannę Chyłkę i Kordiana Oryńskiego. Bardzo się zżyłam z bohaterami i już po przeczytaniu czułam potrzebę ponownego spotkania się z nimi.

Jeżeli chodzi o fabułę, to wg mnie była dobra. Niektóre wątki w mojej opinii były delikatnie tandetne, aczkolwiek taka ocena może być wynikiem moich preferencji. Generalnie fabuła była ciekawa, sprawa Langera była bardzo interesująca i niecodzienna. Czytałam książkę z dużym zainteresowaniem i nie mogłam doczekać się, co wydarzy się dalej. Na pewno sięgnę po kolejne części.

Było to moje trzecie spotkanie z autorem i się nie zawiodłam.

KT

 

piątek, 9 października 2020

Książka biblioterapeutyczna

Do tej pory w tej rubryce pojawiały się recenzje książek dla dorosłych. Tym razem chcemy zaproponować coś dla dzieci, a raczej dla rodziców, którzy świadomie wybierają lektury dla swoich pociech. W ostatnim czasie w naszych zbiorach pojawiło się sporo książek z obszaru biblioterapii, czyli terapii książką, najoględniej mówiąc. Są to nie tyle poradniki, ile książeczki dla dzieci w wieku od 5 lat do wieku nastoletniego, jedna dla dorosłych, traktujące o trudnych czasem sprawach w łatwy i łagodny sposób.

Zacznę tutaj od Katarzyny Kotowskiej i jej dwóch książek wydanych ponad 20 lat temu i ciągle wznawianych, obie w tematyce adopcji. Jedna z nich to zbiór opowiadań dla dorosłych „Wieża z klocków”, we wstępie której, pióra Wojciecha Eichelberga, czytamy: „[książka] jest żywym i poruszającym świadectwem tego, jak trudne, adopcyjne rodzicielstwo […] staje się prawdziwym i bezcennym rodzicielstwem duchowym”. Kotowska wyczerpała temat, pisząc również z perspektywy dziecka opowiadanie pt. „Jeż”. Już po samym tytule możemy się domyślić, że chodzi o oswajanie siebie nawzajem, dziecka i rodzica adopcyjnego. Warto dodać, że obie książki, wydane w wydawnictwie Media Rodzina, są ilustrowane przez autorkę i stanowią kanon literatury biblioterapeutycznej.

Kolejnymi książkami, które chcę zarekomendować, są opowiadania dla dzieci poruszające tematykę inności i wyobcowania, otwartości na nowych ludzi i sytuacje. Niezwykle zabawna książeczka napisana przez walijskiego autora serii Jonny Duddle'go „Piraci z naszej ulicy”, świetnie przetłumaczona wierszem przez Agnieszkę Frączyk rozśmieszy nawet dorosłego. Co zrobiłbyś, drogi Czytelniku, gdyby na Twojej ulicy pewnego pięknego ranka pojawiła się bardzo ekscentryczna rodzinka? Nie dość, że wyglądają i zachowują się inaczej, to jeszcze demolują (czy aby na pewno?) ogródki i w ogóle swoją innością zaburzają ustalone status quo małego miasteczka? Jedyna Matylda spogląda na nich przychylnym okiem i jak się okazuje, ona na końcu ma rację. Inną książeczką o podobnej tematyce jest opowiadanie Danuty Parlak „Obcy w lesie”. Całe leśne życie staje do góry nogami, kiedy pewnego dnia na leśnej polanie pojawia się…walizka. A jak walizka to i pewnie, o zgrozo, jej właściciel.

Jeszcze na koniec muszę koniecznie polecić, książkę, która poruszyła mnie szczególnie. Wydana została w 2018 r., w trzeciej, rozszerzonej odsłonie. To „Duże sprawy w małych głowach” Agnieszki Kossowskiej. Nie jest ona, jak sugeruje tytuł skierowana wyłącznie do młodego czytelnika. W sposób z jednej strony prosty, z drugiej bardzo rzeczowy i fachowy opisuje różnego rodzaju niepełnosprawności z punktu widzenia chorego dziecka. I tak dowiemy się, dlaczego autystyk nie rozumie przenośni i powiedzeń oraz przysłów, dlaczego niedowidząca Ania nie lubi, kiedy ktoś jej pomaga, zamiast wcześniej o to zapytać; dlaczego Klaudia chciałaby być wężem, które słyszą szczękami; dlaczego Ania i Zosia rozwijają się inaczej, mimo że są bliźniaczkami; wreszcie, dlaczego Justynka, która jest wcześniakiem, nie ma rodzeństwa.

Autorka, mama autystycznego Frania korzysta ze swojej wiedzy i doświadczenia, ale również ze wsparcia merytorycznego różnych konsultantów oraz innych rodzin, dla których niepełnosprawność to nie bajka. „Chciałabym, aby świat, w którym żyją moje dzieci, był bardziej tolerancyjny, pełen zrozumienia i współodczuwania, otwarty na odmienność, nawet jeśli jest ona tylko projekcją wyobrażeń zdrowych ludzi” pisze A. Kossowska we wstępie.

MZ


 

 

piątek, 2 października 2020

 

Tysiąc obsesji – Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak

„On jest wszystkim, o czym marzyła. Ona – tym, czego on nie może mieć”.

Kto ginie i dlaczego? Do czego może doprowadzić romans?

Czy namiętność może przerodzić się w obsesję?

   Gabriela Gargaś jest niepoprawną optymistką i marzycielką natomiast Marcel Woźniak mieszkaniec Torunia „miasta aniołów” i miłośnik kryminałów łączą siły. Spod ich pióra otrzymujemy elektryzującą, trzymającą w napięciu do ostatnich stronic powieść nasycona erotyzmem.

W tej historii nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Anika i Robert ogniem swojej namiętności podpalili cały świat. Ktoś będzie musiał za to zapłacić. Bo stawką w tej grze jest nie tylko miłość, ale i życie.

Mroczna, ciemna strona ich życia upomni się o swoje. Tutaj nic nie jest przewidywalne.

   Jeśli szukacie romansu z kryminałem to książka musi znaleźć się w waszej biblioteczce. Niezdecydowanie głównych bohaterów i ich rozterki są wciągające. Akcja z mrocznymi elementami i dawka grozy pochłonie Was bez reszty.

Miłość, pożądanie i obsesja na czyimś punkcie może nieźle zamieszać w życiu. Robiąc krok w te nieznane i zakazane rejony stronę zamykamy za sobą drzwi. Odcina drogę ucieczki. Sidła jakie na nas czekają bywają niszczycielskie. Co jesteśmy w stanie poświęcić, aby skosztować tego zakazanego owocu? Odważna, ale nie wulgarna powieść nasycona erotyzmem przeplatana wątkiem kryminalnym.

Polecam, doskonałe połączenie dwóch wątków literackich.


M.B.



wtorek, 29 września 2020

Cykl książek pt. ,,Ogród Zuzanny" - J. Bednarek, J. Kaczanowska

 

 

Mieliście kiedyś tak, że czytając książkę odkryliście coś ciekawego i wciągnęło was to „na amen”? Ja tak miałam  w trakcie czytania ,,Ogrodu Zuzanny" Justyny Bednarek  i Jagny Kaczanowskiej. A co odkryłam? Słowiańskie Laleczki Motanki. Uwielbiam wszystko, co ludowe i oczywiście zrobiłam taką,  jak mama księdza Fąfary-Pani Aldona. Ususzyłam maliny na pyszną herbatkę  malinową – tak, jak bohaterka książki Cecylia Czaplicz. (I jeszcze zrobiłam dżem brzoskwiniowo-lawendowy, ale to inna historia).

 

Cudowna książka, w której znajdziemy wszystko: kłopoty, codzienne życie, niełatwe decyzje, ale również miłość, harmonię, grupę ludzi, którzy wspierają się pomimo wszystko. Dowiedziałam się, że ,,To właśnie miłość.  Że ktoś jest czasem nie do zniesienia, ale bez niego życia jednak nie dałoby się unieść". Przekonamy się, że w rodzinie siła.

 

 

Czytając uśmiałam się do łez, ale też przekonałam się, że czasem warto usiąść, napić się herbatki malinowej i zwolnić tempo, a zasady? Tak, są. Naczelna brzmi: „Kochaj i rób co chcesz. Ale najpierw kochaj! I zacznij od Siebie."

A tak naprawdę szczęście jest w każdym z nas, trzeba tylko dać mu szansę zakwitnąć.

 

 

 

        A.M.